Środa, 22.11.2017, imieniny: Cecylii, Jonatana, Marka

Mazur pożegnał jesień porażką

  • 6.11.2017, 10:37 (aktualizacja 06.11.2017 10:52)
  • ToP
Mazur pożegnał jesień porażką
Mazur zakończył rundę jesienną przegrywając na własnym boisku 0:2 z Mławianką Mława. Wprawdzie północna grupa mazowieckiej czwartej ligi ma do rozegrania jeszcze jedną kolejkę, ale gostynianie będą w niej pauzowali.

Mecz zaczął się fatalnie dla gospodarzy. Akcję Mławianki wyjściem na skraju pola karnego usiłował przerwać Adrian Rak. Niestety, nie zdołał powstrzymać szarżującego napastnika przyjezdnych. Udało się to wprawdzie Konradowi Popławskiemu, ale zawodnik Mazura faulował rywala, więc sędzia Mateusz Trawiński bez wahania wskazał na punkt oddalony o jedenaście metrów od bramki. Pewnym egzekutorem rzutu karnego był Marcin Tomczak.

Po stracie gola Mazur ostro ruszył do przodu, starając się jak najszybciej doprowadzić do wyrównania. Gospodarze atakowali z rozmachem, większość swoich akcji prowadząc lewym lub prawym skrzydłem. Niestety, podopiecznym trenera Waldemara Figurskiego brakowało precyzji przy dośrodkowaniach. Najbliżej szczęścia miejscowi byli po jednym z rzutów wolnych. Niestety, strzał Damiana Surmaka odbił przed siebie Adrian Serowiec, a czekający na dobitkę Bartosz Komorowski minął się z piłką.
Cofnięci na swe przedpole goście czekali na okazje do kontrataków i kilka razy poważnie zagrozili bramce Adriana Raka. Gracze Mławianki nękali bramkarza miejscowych strzałami z dystansu, ale brakowało im precyzji, A w jednej z sytuacji Mazurowi dopisało szczęście, gdy piłka trafiła w słupek. 

Po zmianie stron Mazur starał się atakować, ale z chaotycznie prowadzonych akcji niewiele wynikało. Brakowało wśród gospodarzy zawodnika, który wziąłby na siebie ciężar prowadzenia gry. Brakowało też strzałów z dystansu, które – przy skomasowanej obronie Mławianki – mogły być sposobem na pokonanie bramkarza i doprowadzenie przynajmniej do remisu. 
Trener Waldemar Figurski zaryzykował, w miejsce dwóch obrońców desygnując do gry zawodników ofensywnych, jednak nie na wiele się to zdało. Tymczasem w końcówce spotkania gospodarze ponownie mówić mogli o sporym szczęściu, gdy po jednym z nielicznych kontrataków Mławianki piłka po raz drugi trafiła w słupek. Niestety, w jednej z ostatnich akcji po raz kolejny na listę strzelców wpisał się Marcin Tomczak, wykańczając kontrę gości płaskim uderzeniem z kilkunastu metrów.

Mazur Gostynin – Mławianka Mława 0:2 (0:1)
 

Bramki: Tomczak 2 (4. – karny i 90) dla Mławianki

Mazur: Rak – Matusiak (68. Wilamowski), Kułaga (72. Adamczyk), Wróblewski, Majchrzak – Sobczak (46. Ostrowski), Surmak, Popławski, Dębicki, Wiśniewski – Komorowski (78. Matecki)
Mławianka: Serowiec – Masiak, Litun (67. Filipek), Dąbkowski, Stryjewski (90. Pociężnicki) – Rogalski, Wróblewski (73. Samluk), Wodzyński, Radziszewski, Tomczak – Naczas 
Żółte kartki: Stryjewski (Mławianka)

ToP

Zdjęcia (4)

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Amelia
Amelia 10.11.2017, 20:14
Takie zawodniki,to w mojej młodości w dupnika grały.Polegało to na tym,że się pochylały,następnie wylosowany,z kopa walił.Gra polegała na tym,kto zgadnie,od kogo dostał kopa we ***.
janko muzykant
janko muzykant 9.11.2017, 22:06
Co tam liga ważne że puchar jest he he he

Pozostałe